wtorek, 13 marca 2012

lets get started

"-To kiedy zaczniesz pisać tego bloga? 
  -Jakiego bloga? O czym ja miałabym pisać? 
  -No jak to o czym, o modzie, o gotowaniu, o byciu mamą.." 

Oto moja rozmowa z Wilem, która miała miejsce w niedzielę, a przytoczyłam ją, ponieważ dosłownie wieczór wcześniej kładąc się do łóżka, pomyślałam: a może zacznę pisać bloga? O byciu mamą, o gotowaniu ... I jak tu nie wierzyć w naczynia połączone? Bo ja i Wilu to naczynia połączone, w których wszystko dzieje się jednocześnie i poziom ciekłej miłości jest zawsze wyrównany. Potrafimy nawet wysłać do siebie smsa o podobnej treści w tym samym momencie. Ale to nie o mnie i Wilu (chociaż czasem pewnie tak będzie). To o mnie, Kaziku i tym, co się wokół nas dzieje. Ponieważ to pierwszy post, to może kilka słów wstępu by się przydało. Kazik wczoraj skończył 22 miesiące, ja we wrześniu skończę 336. Do tego czasu jednak mamy czas dla siebie, tzn. zajmuję się bezpłatnym wychowaniem mojego synka w domu, potem czas wrócić do korporacji. I o tym, co się dzieje w domu, poza nim, w kuchni i w wielu innych miejscach będzie ten blog (mam tylko nadzieję, że nie zamieni się on scenariusz do kolejnego "dnia świra", bo czasem tak się właśnie czuję, jak Adaś). czołgiem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz