niedziela, 18 marca 2012
Kobiety na skraju załamania nerwowego
Tytuł posta to jeden z moich ulubionych filmów Pedro Almdovara. Opowiada o kilku, w różny, dziwny sposób powiązanych kobietach, które przez mężczyzn robią rzeczy, których nigdy w życiu by nie zrobiły. Nie będę się zgłębiać w fabułę filmu, jednakże gorąco go polecam. Szczególnie, że epizodycznie gra tu świeży i młodziutki jak jelonek Bambi, Antonio Banderas. Gdybym tego filmu nie widziała i znała go tylko "z tytułu", pomyślałabym, że jest to film o mnie. Gdyż ostatnio jestem kobietą na skraju załamania nerwowego. Nie wiem, czy spowodowane jest to przesileniem wiosennym, czy faktem że praktycznie cały tydzień wychowuje swojego wychowanka przez 24h na dobę. I czasem, naprawdę czasem, mam ochotę wyjść z siebie, stanąć obok i tak po cichutku sobie pokrzyczeć. A może to dlatego, że widuję swojego wybranka 2h dziennie, jak dobrze pójdzie oczywiście, bo są dni, kiedy widujemy się po 20 minut dziennie. A ponieważ mój synek mówi na razie tylko "mama", "pa pa", "baba", mam czasem wrażenie że mówię sama do siebie, tzn. ja się synkowi produkuję, a on nic. A przecież każda babka wie, jak ważne jest czasem się komuś najzwyczajniej w świecie wygadać. Wygadać z takich pierdół jak: widziałam na YouTube filmik z super patentem na robienie ciasta na pizze, podoba mi się, jak na tym zdjęciu oświetlono sypialnię, kupiłam sobie zajebisty utwardzacz do lakieru, itp. A jedyna osoba, która by takie rzeczy wzięła na klatę i w dodatku konstruktywnie włączyła się w rozmowę (moja mama), wyprowadziła się jakieś 2 miesiące temu na tzw. wieś, gdzie zasięg jest, jakby to ująć, sporadyczny. Więc tak siedzę sobie z brombelkiem w domu, w piaskownicy, potem znowu w domu i znowu w piaskownicy i staczam się na skraj. Skraj załamania nerwowego. I tak naprawdę jedyna rzecz mnie na tym skraju trzyma to fakt, że za jakieś 2 tygodnie to wszystko powinno się skończyć ;))) I o 18:00 przyjedzie mój rycerz na białym rumaku i zabierze mnie i brombelka daleko stąd, do pięknego kraju miodem i mlekiem płynącym. I będziemy żyli długo i szczęśliwie ;)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz